Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 marca 2016

Nasza Wielkanoc

Życzymy, aby te Święta Wielkanocne wniosły do Waszych serc wiosenną radość i pogodę ducha oraz wiele nowych, twórczych inspiracji.
Prezetujemy nasze tegoroczne koszyczki ze święconką.
Zające z origami wypełnione po brzegi pysznościami. Białe zajączki i torebki ozdobiłam wielkanocną taśmą washi.
Pozdrawiamy, Maria i Ola

wtorek, 22 grudnia 2015

Piernikowy las i inwazja kotów

Wigilia już za chwilę, a jak u Was idą przygotowania? Macie już święta? My już upiekłyśmy nasz choinkowy las. Piernikowe choinki po ozdobieniu i zapakowaniu powędrowały do bliskich. Muszę się przyznać, że kiedy zjemy już wszystkie świąteczne ciasta i słodkości, to taka choinka jest w sam raz do przegryzienia do kawy. Robimy nieco bałaganu przy krojeniu, ale jest pyszna.
 
 
 
Widzieliście kto opanował naszą choinkę? Wiem, że koty uwielbiają choinki, ale te chyba szczególnie. Może je już tak zostawię na święta :) 
Ten chyba robi za "czubek".
Pozdrawiam, Ola

niedziela, 11 października 2015

Muffinkowe etykiety

Zanosiłam ostatnio do pracy całą masę babeczek. Poza chałwowymi (tutaj link) zrobiłam też pyszne marchewkowe (kwestia smaku). Z racji tego, że wypieki zostawiam w kuchni "bez opieki" postanowiłam opisać smaki, żeby nie trzeba było się decydować w ciemno. Wymyśliłam szybki i prosty sposób na etykietki. 
Na sztywnym papierze odrysowałam kółka. Na zdjęciu widzicie też moją nową kolekcję taśm typu "washi tape". Kupiłam je w Tchibo. Mają ładne wzory i można z nich korzystać cały rok.
Nakleiłam wybraną taśmę, a potem wycięłam kształty, dodałam napisy i nakleiłam je za pomocą tej samej taśmy na wykałaczki. Gotowe! Teraz tylko trzeba powbijać je w odpowiednie babeczki. 
Muffiny z takimi etykietkami wyglądały słodziaście ;)

środa, 7 października 2015

Muffiny kawowo-chałwowe

W związku z moimi urodzinami postanowiłam przynieść do pracy jakiś wypiek. Bałam się eksperymentować z nowym ciastem, a serników przyniosłam już więcej niż 3, więc postawiłam na muffiny. Pierwotnie miałam zrobić te co zwykle, czyli przepis podstawowy z dodatkiem kawałków czekolady. Jednak przeszukując internet w poszukiwaniu inspiracji trafiłam na niesamowity przepis (na blogu "wypieki z pasją") którym muszę się z Wami podzielić. Niezmiernie polecam, szczególnie jeśli lubicie kawę i chałwę tak jak ja.
Od razu podaję podwójne składniki, bo wg mnie nie ma sensu robić bałaganu na taką małą porcję. Z podanych składników wychodzi ok. 22 muffinów.

Składniki:
- 200 g masła
- 2 jajka
- 1 szkl. mleka
- 4 łyżki kawy rozpuszczone w 4 łyżkach gorącej wody
- 1 + 1/3 szkl. cukru
- cukier waniliowy
- 3 + 1/5 szkl. mąki
- 1/5 łyżeczki soli
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- ok. 20-25 kawałków chałwy

Wymieszać rozpuszczone, ostudzone masło z cukrem, jajkami, letnią kawą i mlekiem. W drugiej misce zmieszać składniki suche: mąkę, proszek do pieczenia, sól. Niedbale połączyć składniki suche z mokrymi. Mogą zostać małe grudki. Byleby nie mieszać za długo. Napełnić foremki do połowy. Powciskać kawałki chałwy i przykrywać kolejną warstwą masy.
Piec około 25 minut w temp. 180oC.

 
Smacznego!
Ola
*w kolejnym poście pokaże szybki i prosty sposób na etykiety z opisami smaków do muffinek :)

środa, 19 sierpnia 2015

Urodziny wikinga cz. 2

Tak jak już pisałam w poprzednim poście (link) - urodziny wikinga nie mogły opierać się tylko na tekturowej łodzi. Postanowiłam przygotować również inne tematyczne dodatki. 
Sałatka owocowa - idealna dla dzieci - w misce o kształcie... właśnie łodzi wikingów. 
Najpierw znalazłam arbuza o idealnym "jajowatym" kształcie. Powycinałam otwory. Z wyciętych fragmentów arbuza zrobiłam żagiel nabity na maszt z patyka do szaszłyków. Tarcze wikingów wykonałam z tego co znalazłam w lodówce, czyli z ogórka, bo mój pierwotny plan, żeby zrobić z pomarańczy się nie spisał (pomarańcze się przekręcały i zsuwały). Na koniec miskę wypełniłam przygotowaną wcześniej sałatką owocową. 
Tematycznie udekorowałam też tort, który według życzenia jubilata miał być czekoladowo-czekoladowy. Masę do wysmarowania tortu postanowiłam trochę zmodyfikować. Dlatego do śmietany dodałam rozpuszczoną czekoladę z nadzieniem miętowym, a następnie wszystko ubiłam na drugi dzień. Tort miał delikatny, odświeżający posmak mięty, który wyczuwali chyba tylko dorośli :)

środa, 1 kwietnia 2015

Sernik dyniowy

Pewnego dnia postanowiłam upiec sernik. W dodatku swój pierwszy sernik w życiu. Przygodę z wypiekami z twarogu zaczęłam od sernika kajmakowego (z tego przepisu). Tak mi posmakował, że upiekłam  go już kilka razy.
Potem mama zdecydowała rozciąć dynię, która czekała na "dobry moment" a ja dostałam jej połowę. Była ogromna... więc poza zupą dyniową, długo zastanawiałam się co mogę z niej jeszcze wyczarować. Część zamroziłam, a z ok. 300 ml upiekłam całkiem smaczny sernik. Jeśli chodzi o samo przygotowanie dyni: do zupy, do sernika i do zamrożenia - wygląda tak samo. Pokroiłam na mniejsze części i piekłam ok. godzinę w temp. 180 stopni (do miękkości - sprawdzałam patyczkiem). Potem skroiłam miąższ, który po upieczeniu łatwo odciąć od skórki, zblendowałam i delikatnie odsączyłam z wody (tak, by nie odsączyć zbyt dużo miąższu).

Spód:
200 g ciastek Oreo (wykorzystałam podobne z Lidla)
50 g masła

Masa serowa:
500 g tłustego twarogu
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3 jajka
2-3 łyżki cukru
300 ml dobrze zblendowana, upieczona dynia


Z ciasteczek usunęłam nadzienie. Jeśli komuś brak cierpliwości - tak jak i mnie... myślę, że można użyć całe ciastka i nie dokładać już masła. Tak zamierzam zrobić następnym razem.
Ciasteczka dokładnie rozdrabniamy z kawałkami masła. 
Następnie wysypujemy na dno tortownicy (wyłożonej papierem do pieczenia - taka informacja była dla mnie bardzo przydatna przy pierwszym wypieku ;) ) i wszystko uklepujemy łyżką, tak by powstał równy i ubity spód. Formę wstawiamy do lodówki na czas przygotowywania masy serowej. 
Z powodu braku maszynki do mielenia - twaróg dokładnie blenduję. 
Twaróg miksujemy dodając stopniowo po jednym jajku, mąkę i cukier do smaku.
* raz zdarzyło mi się wlać masę serową do formy i wstawić do piekarnika... a po chwili przy sprzątaniu okazało się, że nie dołożyłam mąki, więc zrobiłam szybką akcję zlania masy do miski, dodania mąki, zmiksowania i spowrotem do tortownicy... myślałam, że nic z niego już nie będzie :) ale szczęśliwie się udał. 
Do masy serowej dodajemy dynię i miksujemy. 
Masę wykładamy na przygotowany i schłodzony spód i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Najpierw na 180 stoni i 15 minut, a potem zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy przez 90 minut. 
Swój sernik postanowiłam ozdobić posypanym cukrem pudrem przez szablon wycięty z papieru :)
Sernik najlepiej smakuje schłodzony.
Smacznego!

czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty czwartek i turkusowy szalik

Dzisiaj prezentujemy szalik, o który pytano w poprzednim poście. Rok temu dostałam go od babci na gwiazdkę i od razu zaczęłam go nosić. Może dlatego nie wstawiłyśmy go na bloga przez ponad rok. 
Jest zrobiony ze specjalnej włóczki do robienia szalików "boa". Można też kupić włóczkę bez pomponów, tylko cieniowaną.  




Oczywiście nie byłoby Tłustego Czwartku bez pączków. Na zdjęciach poniżej dzisiejsze, świeżutkie pączki. Piekła mama (Maria) z babcią. Wygląda na to, że powinnam do nich dołączyć i zrobić trzypokoleniowe świętowanie Tłustego Czwartku ;). Przy okazji może poznałabym kilka tajników babcinej kuchni.




środa, 28 stycznia 2015

Kawowo-korzenne zestawy świąteczne

Bardzo lubię przygotowywać ręcznie robione, niezobowiązujące prezenty na Święta. Kiedyś wpadłam na to, żeby kupić tanie, białe kubeczki porcelanowe w IKEI i pomalować je markerami do ceramiki. Każdy dostał swój "spersonalizowany", świąteczny kubeczek z reniferem, choinką, albo płatkiem śniegu. Rysunki były dość proste, dlatego do malowania przekonałam też męża :)  Teraz kiedy kogoś odwiedzamy, cieszy nas widok tych kubków, które wciąż są używane. 
W tym roku postanowiłam wykorzystać stare puszki po kawie i malutkie słoiczki. Postanowiłam wykonać zestawy kawowe. Puszki po kawie, pomalowałam złotym sprayem (oczywiście tylko z zewnątrz ;)), a przy słoiczkach, psiknęłam tylko na zakrętki, tak by zakryć napis. Do puszek nasypałam dobrą kawę, a do słoiczków robioną przeze mnie przyprawę do kawy. 
W młynku do kawy zmieliłam laski wanilii, anyżkowe gwiazdki, goździki i dosypałam już zmielony imbir. Obawiam się, że nie potrafię już odtworzyć proporcji, które dodawałam na oko i węch. 
Tą samą przyprawę wykorzystałam później do produkcji ciasteczek. Do zwykłego przepisu na ciastka z maszynki, dodałam około 2 łyżek przyprawy i troszeczkę pieprzu, żeby były ostrzejsze w smaku. Wyszły bardzo kruche i korzenne. 
Do paczek zostały tylko choinki, bo gwiazdki sama pochłonęłam przy kawie ;)

 Uwielbiam maszynę do ciastek. Mam do wyboru masę różnych wzorów. a dodając do masy kakao, można też stworzyć ciekawe kombinacje kolorystyczne.

 Ciasteczka udekorowałam lukrem królewskim. Tym samym, który wykorzystałam do pierniczków z poprzedniego posta. 

 W poprzednim poście pisałam o dekoracyjnych taśmach (z Lidla). Tym razem również były w użyciu przy dekorowaniu puszek i słoiczków.



Na słoiczku dodałam zawieszkę, z opisem, że w środku znajduje się przyprawa do kawy. Na wypadek, gdyby ktoś nie mógł rozszyfrować zawartości.